Wolna kobieta nie potrzebuje zasad, reguł ani cudzych praw. Może być sama i być szczęśliwa, albo wybrać bliskość z mężczyzną, który zna i uwolnił swoją Animę – swoją wewnętrzną kobiecość. To ona jest prawdziwym fundamentem dojrzałej relacji.
Mężczyźni, którzy nie odkryli w sobie własnej kobiecej energii, panicznie boją się wolnej kobiety. Bo ona nie podlega – i właśnie to ich przeraża. Nie oznacza to, że kobieta taka jest agresywna, niebezpieczna czy wroga. To ich własny lęk, brak kontaktu z własną wewnętrzną kobiecością, sprawia, że widzą w niej zagrożenie.
Nie każda kobieta, która deklaruje wolność, jest nią naprawdę. Niektóre żyją w trybie zemsty – chcą udowodnić światu i mężczyznom, że ich nie potrzebują. To nie jest wolność. To bunt i reakcja na lata ograniczeń: skrępowanej seksualności, tłumionych pragnień, nakazów i zakazów, które przez wieki były narzucane przez społeczeństwo, religię i kulturę.
Podobnie wielu mężczyzn „gra męską rolę”. Mają brody, tatuaże, muskularne ciała, wysokie stanowiska i gruby portfel – ale to tylko powierzchowność. Prawdziwa męskość tkwi w esencji, w organicznej sile, której nie da się zastąpić artefaktami ani symbolami. Wolna kobieta wyczuje różnicę natychmiast.
Są też kobiety, które udają wolność. Mają „artefakty wolności”: długie spódnice, jogę, biżuterię, pióra. Wszystko to jednak często służy maskowaniu wewnętrznej blokady lub nadmiernej twardości. Prawdziwa wolna kobieta nie obnosi się ze swoją siłą – ona ją żyje. Jej moc płynie z wewnętrznej harmonii, świadomości siebie i głębokiej miłości do życia i ciała.
Wolność kobiety objawia się w sposobie, w jaki dba o siebie – ciało, emocje, myślenie, styl życia. To nie teatr dla innych. To jej wewnętrzna moc, której nie da się podrobić.
Tylko nieliczni lekarze rozumieją człowieka jako całość i leczą go holistycznie. Tylko nieliczni rzemieślnicy dostrzegają każdy detal w swojej pracy i wiedzą, że diabeł tkwi w szczegółach. Tylko nieliczni nauczyciele rozumieją, że za trudnościami w nauce często stoi napicie, z którym dziecko sobie nie radzi, a nie wrodzona głupota. I tylko nieliczni księża pojmują, co kryje się za tym, że kobieta jest posadzana na drugim miejscu albo usuwana z panteonu. Kto ma oczy, widzi. Kto ma uszy, usłyszy. Kto ma serce, poczuje.
Wolna kobieta to nie pojęcie romantyczne ani abstrakcyjne. To świadoma siła, która przejawia się w codziennym życiu – w autentyczności, w kontaktach z ludźmi i w tym, jak kobieta obchodzi się z własnym ciałem i emocjami. To kobieta, która wie, kim jest, i nie potrzebuje zgody świata, aby być pełnią siebie.




